sobota, 28 lipca 2018
piątek, 27 lipca 2018
Dale Carnegie - Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi w epoce cyfrowej.
Książkę przeczytałem w ciągu jednego dnia. Dla nas blogerów jest nieoceniona. Między innymi opowiada ona, jak zjednywać sobie czytelników, współpracowników, jak zjednywać sobie ludzi jednym słowem.Nieufnie podchodzę do poradników, ale ten przeczytałem dość szybko. Wciągnęła mnie narracja, która zbudowana jest tak, że książka nie nuży, a wręcz "łapiemy" kontakt z Autorem już od pierwszych linijek. Niektóre z porad jednak są nieaktualne. Jak wspomniałem, dla nas blogerów rady są nieocenione, możemy śmiało z nich korzystać.
Ale to nic. Ważne, że dobrze się czyta, i to jest najważniejsze.
Gorąco polecam ! Książka uczy przede wszystkim szacunku dla oponentów równiez.
środa, 25 lipca 2018
James Shreeve - Zagadka neandertalczyka. W poszukiwaniu rodowodu współczesnego człowieka
Książkę przeczytałem w ciągu jednego dnia. Autor, James Shreeve jest popularyzatorem nauki. Zastanawia się w książce, dlaczego neandertalczyk wymarł, a Homo sapiens sapiens przeżył.Shreeve prowadzi czytelnika po jaskiniach, zakamarkach naukowych gabinetów, po uniwersytetach. Neandertalczyk to coś, co go wyraźnie pasjonuje. Książkę czyta się bardzo szybko, i to jest jej plus.
Ksiązka mimo upływu czasu się nie zestarzała. Ale przyznam, że dowodzi ona również, jak wielu ogniw pośrednich brakuje. Dla mnie jako człowieka wiary, jest dosyć kontrowersyjna.
Jest kontrowersyjna dla mnie, bowiem jestem kreacjonistą. Ale książka jest bardzo rzetelna i śmiało nas prowadzi jak wspomniałem po zakamarkach jaskiń, opisując naprawdę bardzo ciekawie wszelkie odkrycia związane z neandertalczykami: ich biologię, ekologię, wiarę, i co najważniejsze - pochówki.
Jest to świetny reportaż ukazujący miejsce neandertalczyka w świecie rewolucji.
Bo jak to się stało, że Neandertalczyk wymarł, a homo sapiens sapiens czyli my - przetrwał?
Śmiało zachęcam do lektury, nie zawiedziecie się, jest to ksiązka tez na wskroś socjologiczna.
Gorąco polecam !
wtorek, 24 lipca 2018
Hrabia Kaczula

PS. PRZEPRASZAM ZA MAŁĄ CZICONKĘ, ALE WPIS POCHODZI Z BLOGA IMPERIUM LEKTUR 1
Pamiętacie może serial animowany pod tym tytułem emitowany w Polsce na początku lat 90 - tych? Ja pamiętam. Wampirem tutaj nie jest człowiek ale...kaczor (bez podtekstów politycznych proszę :-)
I to wampir nietypowy: nie
pije krwi ptasiej (bohaterami serii nie są ludzie tylko drób) jest
wegetarianinem kochającym nad wszystko brukselkę. Boi się duchów,
upiorów.
Kiedyś jednak był prawdziwym
krwiopijcą zgładzonym przez swoich wrogów, jednak pod wpływem
rytuału przeprowadzonego przez jego wiernego sługę Igora - typa
bardziej demonicznego niż jego pan - powrócił do świata żywych w
bardzo odmienionej "postaci" - bo co to za wampir brzydzący
się krwią a kochający sałatki? A wszystkiemu winna jest Niania -
ciapowata pokojówka Hrabiego Kaczuli, która w czasie rytuału
przywracania wampira do życia zamiast podać Igorowi fiolkę z krwią
podała ketchup :)
I jakiż jest ten nasz Hrabia?
Sympatyczny. Nazwisko stylizowane oczywiście na Drakulę. Mieszka
podobnie jak on w Transylwanii, okoliczni wieśniacy trzęsą się
jak osika na samo wspomnienie jego nazwiska.
Mieszka w zamku potrafiącym
podróżować w czasoprzestrzeni. Ma wiecznego wroga: Van Helsinga
(!) który bez powodzenia poluje na Kaczulę. Owszem, często jest o
krok od jego zabicia, ale zdziecinniałemu Hrabiemu zawsze udaje się
jakoś wykaraskać.
Ci którzy oglądali z
pewnością zwrócili uwagę na dziwny stosunek Hrabiego do Van
Helsinga: raz Kaczula się go panicznie boi i ucieka przed
prześladowcą a kolejnym razem widząc doktorka wpada w szał i sam
go zamierza zabić.
I tak kaczor - wampir chce
wieść na rozpadającym się zamku spokojną egzystencję, co
niestety możliwe nie jest.
Wystylizowano go na dziwaka i
ekscentryka, angielskiego zdziecinniałego dżentelmena chodzącego
cały czas w tej samej pelerynie. Igor i Niania robią mu za
rodziców. Igor po "ojcowsku" wykłada mu historię jego
rodu i w głębi serca wierzy, że jego pan pewnego dnia znów
zacznie pić krew. Niania dba o porządek na zamku co jej się nie
udaje - bo często na pokoje włazi wyważając drzwi, ale o swoją
kaczkę troszczy się niesamowicie, poddając pod nos słodycze i
mówiąc: "moje kaczątko".
A sam wampir chyba zmarł w
wieku dość młodym bo wciąż na zamku zwracają się też do niego
"paniczu".
Ten serial animowany jest już
klasyką.
poniedziałek, 23 lipca 2018
Leszek Weres - Homo Zodiacus.
Krótki wpis z Lubimy Czytać:Książka przystępnie opowiada o wszystkich 12 fazach Zodiaku i ich wzajemnej recepcji. Archetypowe wizerunki znaków poparte są postaciami z literatury polskiej i światowej, co czyni książkę wyjątkowo ciekawą. Książka niesie przesłanie, że sfera kulturowej działalności człowieka ma swoje kosmobiologiczne podłoże i uzasadnienie. Autor uważa,że Zodiak wciąż pozostaje testem Rorschacha dla całej ludzkości, a astrologia - algebrą życia, której wielu równań wprawdzie nie rozumiemy, lecz staramy się rozwiązywać w ciągu całego naszego przebywania na Ziemi.
Książkę przeczytałem w ciągu dwóch dni. Astrologia towarzyszy mi w sumie od dziecka, bo od dziecka wpatrzony jestem w nocny widnokrąg. Kto wie, że teraz jest księżyc w znaku Strzelca, że w piątek jest jego pełnia, że właśnie zachodzi Merkury, a zaraz po nim Wenus w znaku Panny? Książka jest świetna, reprezentuje tak zwane humanistyczne podejście do astrologii. Okraszona jest licznymi przykładami z literatury, między innymi fragmentami prozy, ale i co najlepsze - poezji. Jest napisana przystępnym językiem, śmiało po nią może sięgnąć zarówno laik, jak i osoba już zaprawiona w astrologii. Wszystko rozbija się tutaj o archetypy - a archetypy Junga są tym, czym kocham. Mało kto wie, że na przykład została wymyślona terapia w piaskownicy - sandplay therapy - właśnie w podejściu jungowskim. Leszek Weres ma lekkie pióro, pisze z rozmachem. Ksiązkę śmiało mogę polecić tym zainteresowanym astrologią jak i zupełnym laikom - no i pamiętajmy, że gazetowe horoskopy - to pic na wodę fotomontaż. Zachęcam do lektury !
Reinkarnacja - Ursula Fassbender
Książkę przeczytałem w ciągu jednej nocy. Jest to pasjonująca lektura na pograniczu religioznawstwa, psychologii (między innymi odwołania do Junga), medycyny i tanatologii (nauki o śmierci).Wprawdzie żyjemy w XXI wieku, jednak nadal śmierć jest tym, czego się boimy. Autorka napisała klarowną książkę, powołując się między innymi na Egipską Księgę Zmarłych, na doświadczenia wielu ludzi z wielu kręgów kulturowych.
Autorka przystępnie prowadzi swój wywód. Książkę znalazłem w swojej biblioteczce, zagrzebaną gdzieś w szpargałach. Książkę niezwykle szybko się czyta, jak wspomniałem jest to lektura na jedną noc.
My, ludzie XXI wieku, otoczeni przez niesamowitą technologię, wciąż jednak boimy się śmierci.
Ale przeżywamy także deja-vi , jadąc do obcego miasta nagle odkrywamy, że czujemy się w nim jak ryba w wodzie.
Książkę szybko i przyjemnie się czyta, Autorka zna się na rzeczy. Przywołuje na temat reinkarnacji bardzo wiele przykładów, zwłaszcza tych z obszaru psychologii, w tym ulubionego przeze mnie Junga.
Zachęcam do lektury :)
niedziela, 22 lipca 2018
Ed i Lorraine Warren - Demonolodzy
Książkę przeczytałem w ciągu dwóch dni. Napisana została przez świeckich demonologów pracujących między innymi dla kościoła katolickiego. Wydarzenia opisywane przez nich stały się kanwą filmów "Obecność" oraz "Obecność 2".Niegdyś opętanie czy nawiedzenia były uznawane za objaw choroby psychicznej, dziś podchodzi się do tego tak na dwa razy. Opisywane wydarzenia są wstrząsające, i nie wiem czy dawać im wiarę czy nie. Fakt, książkę się szybko czyta, jednak nie zapominajmy, że żyjemy w XXI wieku, a takie historie może wyjaśniać precyzyjnie już nauka, chociażby psychologia. Niemniej książkę bardzo szybko się czyta i dostarczyła mi niezłej rozrywki.
Jako letnie czytadła i dla lubiących oglądać horrory - idealna.
piątek, 20 lipca 2018
Piosenka na sobotę
City Lights - Blanche. Przepiękna dziewczyna, przepiękna piosenka, przepiękny głos. Konkurs Piosenki Eurowizji 2017. Bodajże czwarte lub piąte miejsce, powinna wygrać :)
czwartek, 19 lipca 2018
Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu - Regina Brett
Regina Brett to kobieta która wygrała walkę z rakiem piersi. Doznała mastektomii, chemioterapii i radioterapii. Kiedy byłem w bibliotece, w dziale książek psychologicznych moje oczy zwróciły uwagę na tę grubiutką książeczkę, którą postanowiłem wypożyczyć, a którą przeczytałem w ciągu jednego dnia.Zbudowana jest z 50 - u lekcji, w których Autorka przeplata własne doświadczenia z doświadczeniami innych ludzi. Przywołuje swoje modlitwy, afirmacje, wspomnienia z lat dziecięcych , szkolnych, czasu studiów i czasu małżeństwa.
Pokazuje nam, że nasz los zależy tylko od nas samych. Zazwyczaj omijam poradniki, jednak ten jak wspomniałem przykuł moją uwagę w bibliotece tytułem wyglądem.
Regina Brett to znana amerykańska felietonistka, prowadzi też audycje radiowe.
Pochodzi z wielodzietnej rodziny, jako nastolatka zmagała się z alkoholem, wcześnie też została samotną matką. Kiedy miała 40 lat poznała mężczyznę swojego życia i została mężatką, bardzo szczęśliwą mężatką.
Nie jest to "płytki" poradnik na jakie często natrafiamy w bibliotekach i księgarniach właśnie. Czuć tu "iskrę bożą". Jest bardzo głęboki, a Autorka pisze sercem.
Z całego serca polecam wszystkim ten poradnik.
wtorek, 17 lipca 2018
Julian Barnes Historia świata w dziesięciu i pół rozdziałach
Książkę przeczytałem bardzo szybko, ale jest dość specyficzna w odbiorze. W każdym rozdziale mamy odniesienia do Arki Noego.Książka ta przypomina mi dzieła Umberto Eco. Lektura jest specyficzna. Typowy postmodernizm. Wszystko krąży wokół wiary i Boga. Czytając książkę mamy wrażenie mocowania się z czymś silniejszym od nas. Tak, typowy postmodernizm napisałem? Przypominam sobie postmodernistyczne opowiadanie Umberto Eco - "Relacja z odkrycia Ameryki". Tutaj jest podobnie. Opowiadanie otwiera Potop i Arka Noego. Potem najbardziej spodobał mi się sąd nad kornikami które toczyły mały drewniany wiejski kościół, i cały proces im wydany.
Książka Juliana Barnesa przypomina dorobek historycznej francuskiej szkoły Annales, która - winienem jest to czytelnikom wyjaśnić - kładła nacisk nie na historie wielkich ludzi, nie na historię wielkich państw, ale na historie zwykłych ludzi i zwykłą codzienność.
Mamy tutaj tragedię, mamy tutaj komedię. Jak wspomniałem, ta książką, ten zbiór opowiadań to czysty postmodernizm. Przeczytałem szybko, z dużą uwagą.
Zachęcam do lektury, nie zawiedziecie się z pewnością.
poniedziałek, 16 lipca 2018
Javier Sierra - Bramy templariuszy
Książkę przeczytałem w ciągu jednego dnia, tak dobrze jest napisana. Akcja toczy się równolegle i w średniowieczu i w czasach współczesnych.No ale może dla mnie była idealna , bo jestem historykiem z wykształcenia?
Nowoczesne satelity przeplatają się tutaj z magią, siły dobra z siłami zła. Mnóstwo jest odniesień do starego testamentu
Ale i do książki mam zastrzeżenia: mogłaby być o wiele dłużsża, postacie niektóre są nieco papierowe. Odnoszę wrażenie, że książkę można było inaczej napisać, rozwinąć niedokończone związki.
Tak więc rekomenduję tę książkę na jeden lipcowy wieczór. A skończywszy czytać, chciałoby się rzecz : mogłoby być tego więcej.
niedziela, 15 lipca 2018
Bram Stoker - Drakula
I jak tu recenzować taką klasykę ? Zachłysnąłem się Drakulą. Obejrzałem chyba do tej pory wszystkie filmy, a co roku, przed świętem Wszystkich Świętych urządzam sobie w Halloween na komputerze mały seans filmowy, oglądam właśnie Drakulę w dodatku jeszcze Nosferatu.A więc zasada: najpierw film a potem lektura: tak to u mnie jest. Książkę zaś przeczytałem w ciągu dwóch dni.Skonstruowana jest w formie pamiętników głównych bohaterów. I tak mamy pamiętnik Jonathana Harkera, młodego i naiwnego jeszcze prawnika, który wyrusza do Transylwanii ("Zalesia" w dosłownym przekładzie") by sfinalizować kupno przez hrabiego Drakulę kilku posiadłości w Londynie. Mamy nieco pensjonarskiego zapiski Lucy Westenra i narzeczonej Jonathana Miny. Mamy zapiski psychiatry dr Sewarda. Taka forma jaką przyjął Stoker jest świetna.
A tutaj mała ciekawostką: słowo wampir pochodzi z prasłowiańskiego "wąpierz". Bo to my chyba byliśmy kolebką tych dzieci nocy.
Chylę czoła przed tłumaczem: oddał on z pewnością piękno oryginału.
Będę Was zachęcać gorąco do lektury tej książki, jest to książka, którą bardzo szybko się czyta, a tym bardziej warto ją przeczytać, wiedząc, ile jest ekranizacji jej dostępnych na filmowym rynku.
piątek, 13 lipca 2018
Marek Rybarczyk - Tajemnice Windsorów
Jestem prawdziwym maniakiem Windsorów i książkę przeczytałem w ciągu jednego popołudnia. Książka została skonstruowana tak, by nam się ją dobrze czytało.
Marek Rybarczyk był korespondentem TVP w Wielkiej Brytanii. Ale książka ta miesza obiektywizm z ploteczkami. Mam do niej zastrzeżenia: wydaje mi się, że Autor pisze nieco pod publiczkę. Mamy więc obok rzetelnych dziennikarskich faktów różne plotki, zwłaszcza te o ekscesach seksualnych Windsorów.
Mamy dywagacje na temat księcia Karola - najdłuższego bezrobotnego w historii dynastii, czekającego na swoją kolej. Doczeka się czy się nie doczeka? Dywaguje Autor. Być może to William przejmie koronę ?
Niemniej, książka jest takim misz-maszem: obok rzetelnych dziennikarskich informacji są rzeczy pikantne. Ale fakt, czyta się ją bardzo szybko. Jak wspomniałem, połknąłem ją w jeden dzień.
Gorąco zachęcam do lektury, Autor bowiem zrobił wszystko, by wpuścić nas za kotary szczelnie osłaniające brytyjską monarchię. Polecam !
środa, 11 lipca 2018
Elżbieta - Złoty wiek - Tasha Alexander
Książkę przeczytałem w ciągu jednego dnia. Opowiada ona o codziennych zajęciach królowej Elżbiety Wielkiej. Książka została napisana na podstawie serialowego scenariusza.Większość wydarzeń koncentruję się na Elżbiecie, Raleighu oraz ukochanej dwórce Bess, imienniczki Elżbiety. Książka wciąga od pierwszych stron, a dla mnie była to nie lada gratka, bo pasjonują mnie kobiety w strukturach władzy. Mamy obraz bardzo silnej kobiety, która odrzuca zalotnika za zalotnikiem, i chyba dobrze robi, bo czy dzieląc z kimś władzę byłaby równie skuteczna, co pozostając panną? Losy Elżbiety pasjonują wszystkich w Europie. Ta rudowłosa monarchini nie miała przed sobą równych. Władała stanowczo, była zdecydowana, a w chwili zagrożenia przez hiszpańską Armadę sama stanęła w pancerzu do walki. Kochał i ubóstwiał ją lud. Miała indyferentny stosunek do religii - śmiało mawiała , że najważniejszy jest Chrystus, a reszta to nic nie znaczące rozważania filozoficzne. Musiała wydać wyrok śmierci na swoją kuzynkę Marię Stuart, co ciężko odchorowała; paradoksem będzie, że to syn Marii, Jakub Stuart po śmierci Elżbiety odziedziczy tron.Postaci Elżbiety nie trzeba nikomu przedstawiać.
Książka napisana sprawnie, czyta się jednym tchem. Gorąco zachęcam do lektury, zwłaszcza urlopowiczów - sporo wyniesiecie z tej lektury, gdyż oddana jest w niej kwintesencja całej Elżbiety.
Kobiety królowej, która przede wszystkim do końca pozostała kobietą.
poniedziałek, 9 lipca 2018
Stos biblioteczny
Na poprzednim blogu była tradycja zamieszczania nabytków bibliotecznych, do której teraz wracam. A oto co wypożyczyłem:
1. Julian Barnes - Historia świata w dziesięciu i pół rozdziałach
2. Z. Wójcik - Jan Kazimierz Waza
3. Tasha Alexander - Elżbieta - Złoty Wiek
4.Maja Lidia Kossakowska - Żarna niebios
5. Marek Rybarczyk - Tajemnice Windsorów
6. James Rollins - Mapa trzech mędrców.
Tak więc historia miesza się z fantastyką, co jest chyba kwintesencją tego bloga. Po Maję Lidię Kossakowską sięgnąłem, mając w pamięci fenomenalną "Rudą Sforę", czytaną gdzieś w 2014 roku i recenzowaną na poprzednim blogu. A czy Wy widzicie tutaj coś dla siebie?
1. Julian Barnes - Historia świata w dziesięciu i pół rozdziałach
2. Z. Wójcik - Jan Kazimierz Waza
3. Tasha Alexander - Elżbieta - Złoty Wiek
4.Maja Lidia Kossakowska - Żarna niebios
5. Marek Rybarczyk - Tajemnice Windsorów
6. James Rollins - Mapa trzech mędrców.
Tak więc historia miesza się z fantastyką, co jest chyba kwintesencją tego bloga. Po Maję Lidię Kossakowską sięgnąłem, mając w pamięci fenomenalną "Rudą Sforę", czytaną gdzieś w 2014 roku i recenzowaną na poprzednim blogu. A czy Wy widzicie tutaj coś dla siebie?
piątek, 6 lipca 2018
E.E. - Olga Tokarczuk
Książkę przeczytałem na swoim Kindle Paperwhite w ciągu dwóch dni. Jest to opowieśc o nastoletniej Ernście, mieszkającej we Wrocławiu u progu XX - go wieku, w niemiecko - polskiej rodzinie.
Rodzina ta, zamieszkująca olbrzymie piętro we wrocławskiej kamienicy jest wielodzietna, i z pozoru dosyć zwykła. Poza tym, że raz na jakiś czas w domu rodziców Ernsty odbywają się spotkania z wywoływaniem duchów.
Pewnego dnia młodziutka Ernsta podczas rodzinnego obiadu widzi ducha swego przodka, po czym mdleje. I od tego czasu będzie przewodniczyć rodzinnym seansom spirytystycznym, będąc jednoczęsnie bacznie obserwowana przez rodzinnego lekarza Lowe. Na seanse przychodzą oprócz dalszych krewnych także znajomi i przyjaciele państwa Ernstów.
Ciekawa to lektura. Początek XX - go wieku, Wrocław bardziej już niemiecki, aura tajemniczości, tajemnice ludzkiej psychiki, pierwsze sukcesy psychoanalizy.
Nie zawiodłem się na prozie pani Olgi, i żałuję, że tak późno przeczytałem E.E. Portrety bohaterów są namalowane krwiście, każdy jest tutaaj w sumie bohaterem pierwszoplanowym.
I ta biedna Ernsta, której zdolności mediumiczne poddawane są badaniom pewnego dnia w medycznym laboratorium.
Opowieść o dojrzewaniu, opowieść o niemieckim Wrocławiu, opowieść o tajnikach ludzkiej psychiki - to wszystko zagrało w tej książce.
Zachęcam do lektury.
poniedziałek, 25 czerwca 2018
Agnieszka Steur - Wojna w Jangblizji W Tamtym Świecie
Są takie cudowne opowieści, co do których wraca się z przyjemnością. Agnieszka Steur, moja internetowa znajoma, jest Autorką trylogii "Wojna w Jangblizji".Z przyjemnością powróciłem do lektury, a czytając wyobrażałem sobie, że mieszkam w Podpaństwie (ach ta doskonała mapka Jangblizji umieszczona na końcu książki!).
Jangblizja to państwo, w którym rozpętała się wojna. Królowa Zara zostaje umieszczona w więzieniu za sprawą sprawczyni wojny - Szmaragdowej Pani. Do naszego świata zaś udaje się uciec dwójce jej dzieci - Nanie i Roanowi. Zetkną się oni z zupełnie nieznaną cywilizacją: gdzie je się mięso, gdzie jest pełno agresji i zupełnie innych wyzwań niż w ukochanej acz rozmaitej Jangblizji.
Agnieszka stworzyła wspaniałe uniwersum. Mamy pełno odezwań do ekologii, równości w traktowaniu się istot, do współdziałania w obliczu zagrożeń. I książkę bardzo szybko się czyta. Dla mnie stanowiła niezwykły relaks.
Nie jest to tylko książka dla młodzieży. Dorosłym też ją śmiało mogę polecić.
Ta książka to kawał dobrej roboty. I świetne uniwersum, i nakreślone postaci, i bieg zdarzeń - to wszystko zapiera dech w piersiach. A ja tymczasem zabieram się za lekturę drugiego tomu.
Serdecznie Polecam !
sobota, 23 czerwca 2018
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze
Wspaniała to lektura. Agnieszki Osieckiej chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, podobnie jak Jeremiego Przybory. Książka zawiera nieopublikowaną korespondencję tych dwojga wspaniałych twórców z lat 1964 - 1966.Wydanie jest wspaniałe. Pełne zdjęć obydwojga Autorów, pełno zabawnych listów, anegdot, pełno żartów i żarcików. Do książki mamy załączoną płytę CD.
Książka mnie bardzo zrelaksowała, a czytałem ją przerwami.
Dwoje poetów - On już nieco starszawy, dystyngowany Pan, Ona - młoda i miejscami szalona. Mogła sobie pozwolić na zjeżdżenie Europy, co w latach 60-tych było niewątpliwym rarytasem.
Mieli romans, ja wiem, czy skrzętnie czy nieskrzętnie ukrywany? Listy tylko to potwierdzają. Obydwoje byli wspaniałymi poetami, ich teksty rządzą duszami wrażliwych ludzi i dzisiaj. Co by było, gdyby tak listy gdzieś się zawieruszyły ? Na szczęście tak się nie stało, i dostaliśmy naprawdę wspaniałą książkę.
Serdecznie polecam !
niedziela, 17 czerwca 2018
Resortowe dzieci. Media - Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz.
Książkę przeczytałem w ciągu trzech dni, był to nabytek biblioteczny. Na co dzień trzymam się z dala od polityki, i jako historyk staram się być apolityczny.Książka została napisana przez prawicowych dziennikarzy. Opowiada o tytułowych "resortowych dzieciach" - ludziach znanych z radia i telewizji, których rodzice byli w PRL - u prominentami.
Między innymi sporo miejsca poświęcono mojej ulubionej dziennikarce - Monice Olejnik. Książka wcale nie zmieniła mojego stosunku do niej - bo sama Pani Monika zaczynała przecież od zera jako dziennikarka.
Planowanych jest pięć tomów. Ten jest tomem pierwszym. I sam się tutaj zastanawiam, kto jest kim na polskim rynku wydawniczym, i w polskich mass - mediach po 1989 roku.
Książka warta przeczytania, niech Was nie znudzą przypisy i liczna bibliografia. Mimo swej prawicowości, książka jest dość rzetelna. Ale czy odkrywa ona jakieś tajemnice? Myślę, że dla tych, którzy wychowali się w PRL-u (a ja jestem rocznik 1982, kiedy upadł PRL miałem 7 lat) nie będzie jakimś zaskoczeniem.
Ale przeczytać warto.
sobota, 16 czerwca 2018
Orhan Pamuk - Stambuł. Wspomnienia i miasto.
Jest to / było moje pierwsze spotkanie z prozą tego wybitnego tureckiego prozaika. Opowieść mnie zupełnie oczarowała.Proza jest niespieszna, pełna impresji, opowieść toczona jest okraszona licznymi cennymi biało - czarnymi fotografiami. Orhan Pamuk to dla mnie turecki Proust.
Książka jest biografią. I tak widzimy Orhana jako dziecko, niemowlę prawie, wiek dorastania i wiek dojrzałości. Jak wspomniałem, proza jest niespieszna, mamy tutaj cenną sagę rodziny, bogatej tureckiej rodziny, żyjącej nad Bosforem od niepamiętnych czasów, we własnej kamienicy.
Po trochu proza Orhana Pamuka przypomina mi prozę Olgi Tokarczuk, może to ze względu na "domowość" prozy ? Sam nie wiem, ale na lekturę książki wystarczyły mi zaledwie dwa popołudnia.
Tym razem był to nabytek biblioteczny. Orhan Pamuk mnie całkowicie zaczarował. Teraz z pewnością sięgnę po jego inne pozycje. Jeśli szukacie czegoś o tym wspaniałym mieście, tak bardzo rozmaitym, będącym łącznikiem między Europą a Azją, bardzo rozwarstwionym społecznie, jesli kochacie Wschód, Orient i podróże, to ta książka jest dla Was. Serdecznie polecam !
środa, 13 czerwca 2018
Neil Gaiman - Księga cmentarna
Książkę pochłonąłem w ciągu dwóch dni. Jest to/było moje pierwsze spotkanie z prozą Pana Gaimana. Młode małżeństwo zostaje zamordowane, ale mordercy udaje się uciec mały chłopiec, Nick. Trafia on na cmentarz , gdzie zmarli postanawiają go wychować.Książkę bardzo szybko się czyta, ja korzystałem z e booka. Nick uczy się życia od umarłych, ale z normalną szkołą dla nastolatków też będzie mieć do czynienia.
Jak wspomniałem, książkę szybko się czyta. Jest wprawdzie skierowana do Czytelnika starszego, ale i dla dorosłych lektura - tak jak dla mnie była nie lada gratką. Pomieszane światy: żywych i umarłych, doskonałe zwroty akcji, dziecięca i nastoletnia przyjaźń - to wszystko udało się Autorowi, który stworzył świetne czytadło, na kilka letnich wieczorów.
Warto przeczytać !
niedziela, 10 czerwca 2018
Królowa - Elzbieta Cherezińska

No, to drugi tom doskonałej sagi o Świętosławie już za mną. Czytało się go jak poprzedni, jednym tchem. "Królowa" jest kontynuacją "Hardej", a dla mnie jako historyka z wykształcenia takie opowieści są po prostu wymarzone.
Jestem zafascynowany twórczością Pani Elżbiety. Znów doskonała książka, znów doskonałe odniesienia, zakorzenienie w historii. I znów mamy tak zwany wielogłos, każda z postaci ujawnia z osobna swój stan wewnętrzny.
Czytając powieść odnosi się wrażenie, że jest się naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń. I w dodatku jest to podlane dobrym sosem fantastyki. O Świętosławie niewiele wiadomo, najwięcej o niej jest w sagach skandynawskich. Sama Autorka wspomina w podziękowaniach, o współpracy z wieloma historykami. Ramy chronologiczne "Królowej" to okres od wygnania jej przez męża Svena z Danii, po zdobycie przez jej syna Knuta Anglii. Świętosława to wszak królowa Danii, Norwegii, Szwecji i Anglii.
Można pisać wiele peanów. Ale mnie ta książka naprawdę się spodobała. czytałem e booka na swoim Kindle. A teraz czas zmierzyć się z "Turniejem cieni".
Gorąco zachęcam do lektury !
Na końcu książki mamy doskonałe drzewa genealogiczne.
Mini stosik biblioteczny.
Zachęcony przez innych, i kontynuując tradycję pierwszego bloga Imperium Lektur, pisanego pod nickiem prosperiusz, wracam do wrzucania zdjęć stosików. Oto zdobycze biblioteczne sprzed tygodnia. Philippa Gregory - jestem w końcu historykiem , i za namową Agnieszki z Krainy Czytania, już raz czyniłem podchody do tej książki. Teraz zamierzam ja przeczytać w całości. Philippa Gregory - Klątwa Tudorów. Druga książka z ministosiku to Bursztynowy rycerz autorstwa Katherine John. Uwielbiam bowiem i fantastykę i reportaż, i historię. A jutro kolejna wyprawa do biblioteki. Szkoda, że przespałem Noc Bibliotek. A czy Wy widzicie tu coś dla siebie ? Pozdrawiam w to gorące niedzielne przedpołudnie, jardian.
środa, 6 czerwca 2018
Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela - Dan Raviv i Yossi Melman
Tematyka Bliskiego Wschodu jako historyka niezmiernie mnie interesuje. Ale po lekturze pewnych książek raczej trudno się zdecydować na wycieczkę chociażby do Izraela. Bo chodzi tutaj o bezpieczeństwo podróży. Książkę przeczytałem jednym tchem. Jest bardzo ciekawie napisana.
Mossad to najsłynniejsza agencja wywiadowcza świata, żartując można powiedzieć (nie do końca moja opinia), że najlepszy wywiad na świecie posiada Watykan. Mossad kojarzy chyba każdy, tak jak kojarzone są dobrze MI6 czy CIA.
Ale to chyba Mossad, powołany do chronienia tak małego i otoczonego zewsząd wrogami państwa, jest chyba najlepiej rozpoznawany na świecie. Książka przybliża największe sukcesy, ale i największe wpadki tej organizacji wywiadowczej.
Język jest idealny, ułatwia on lekturę. Książkę czyta się jednym tchem, bardzo dobrze zostały skonstruowane poszczególne rozdziały. Książka odsłania sposoby działania Mossadu, jego strukturę i sposoby działania.
Wiele akcji tutaj opisywanych mogłoby stać się kanwą niejednego filmu sensacyjnego. Izrael to wprawdzie państwo demokratyczne, ale ze względu na sytuację geopolityczną obowiązuje tu na przykład obowiązkowa służba wojskowa, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Życie codzienne w Izraelu, to życie w nieustannym napięciu.
Śmiało mogę polecić książkę wszystkim zainteresowanym działalnością agencji wywiadowczych świata, zainteresowanych tematyką Bliskiego Wschodu, jak i wszystkim tym, którzy chcą poznać, jakie to małe bliskowschodnie państwo podejmuje działania, by chronić życie swoich obywateli.
piątek, 1 czerwca 2018
Michael Talbot - Holograficzny Wszechświat

Książkę przeczytałem w ciągu jednego dnia. Tak się składa, że akurat jestem historykiem, humanistą, ale przyrodnikiem także. Tak więc wszelkie pogranicza nauk, jakie mamy tutaj, w tej książce nie są mi obce. Autor udowadnia, że nasz świat nie jest prawdziwy, jest tylko hologramem produkowanym przez nasze mózgi.
Wyjaśnia fenomen cudownych uzdrowień - oto przykład który mnie zainspirował - "Był Pan X, miał guza gardła. Poddawano go naświetlaniom, jednak, jednocześnie wpajano mu, że każda cząstka emisyjna zabija komórki nowotworowe które następnie rożnymi drogami są wydalane z organizmu. Pan X wyzdrowiał".
Ta książka opisuje pogranicza takich nauk jak fizyka, medycyna, psychologia, parapsychologia, religia. Nie tylko mózg działa jak hologram - jak hologram działa również świadomość każdego z nas.
A mieliście może kiedyś tak zwane świadome sny ? Bo ja miałem! I byłem w jednym z nich dyrektorem Teatru Juliusza Słowackiego w Krakowie. Fantastyczna to rzecz móc pokierować własnym snem. O tym tez jest ta książka.
Niech Was nie przeraża "kwantowy" język pierwszego rozdziału, jest on zupełnie do strawienia. Książka ta, w naszym XXI wieku jest niezwykle potrzebna. Jak wspomniałem już, ociera sie o rozmaite nurty nauki, o rozmaite pogranicza. Ale teraz tylko komparatystyka, czyli badania na styku kilku dziedzin jednocześnie, są w stanie nam bardziej objaśnić otaczający nas świat, no i wszechświat.
W książce mamy ogrom przypadków cudownych uzdrowień, niewyjaśnialnych uzdrowień. I to właśnie wszystko stara się tłumaczyć "Holograficzny wszechświat". Jesli chcecie, by Wasze oczy szerzej sie otwarły na to, co dzieję się na świecie - to zachęcam do tej lektury.
Naprawdę warto!
Wiara to potęga!
Subskrybuj:
Posty (Atom)