
źródło zdjęcia: Bonito. Sydonia. Słowo się rzekło . Elżbieta Cherezińska. /Egzemplarz Biblioteka Publiczna /. Zacznę od powitania. Wracam tutaj po przeszło roku przerwy. I na tym blogu będzie opiniowana beletrystyka już w sposób ścisły. Książki historyczne już tylko na Historyczniku. Ale blog nie zamarł i miał i ma Czytelników, za co Wam po stokroć dziękuję , i dziękuję za Waszą obecność. Co do Elżbiety Cherezińskiej: jestem jej zapalonym Czytelnikiem od przeszło 12 lat chyba. Kilka egzemplarzy powędrowało z braku miejsca do biblioteki Publicznej po przeczytaniu (walczę z brakiem miejsca na książki tradycyjne), kilka wykupionych i czytanych ponownie mam na swoim wysłużonym 8 - letnim Kindle). "Sydonia. Słowo się rzekło". Początkowo jakoś z niechęcią podchodziłem do tego dzieła, omijałem je bowiem w Bibliotece. Czytałem recenzje na innych blogach, i jakoś nie ciągnęło. Aż w końcu przyciągnęło do siebie w Bibliotece Publicznej i wypożyczyłem w końcu. I...przepadłem. Oto kawał dobrej prozy w wykonaniu Elżbiety Cherezińskiej, tym razem na nieco innym tle. Księstwo Pomorskie, tuż po Reformacji. I ta biedna Sydonia von Bork. Najpierw dziewczyna, potem kobieta dumnie krocząca przez życie, zaradna, szlachcianka z prastarego pomorskiego rodu, która potrafi zawalczyć o siebie. Co w końcu ją gubi, bo zostaje oskarżona o czary. Więcej nie zdradzam . Książka jest prawdziwą cegłą, niemniej czyta się bardzo szybko. Podziwiałem bohaterkę i jej nieszczęsne losy, jej zaradność, która przejawiała się też w tym, że początkowo owszem, dumna arystokratka znająca swoją wartość, lecz z czasem ucząca się i żyjąca jak chłopka czy mieszczanka. Bo tak sprawiło życie. I to oskarżenie o czary. Była luteranką, a czasy w których żyła, a nawet sam niestety Luter, sankcjonowały polowania na czarownice. "I nie pozwolisz żyć czarownicy...". Dzieło wywołało wiele emocji, z Sydonią się zżyłem i burzyła się miejscami krew na przeciwności losu, które zgotowali jej inni ludzie. To trzeba przeczytać, mądra i pasjonująca opowieść, przeczytana od deski do deski, z wieloma relfleksjami i momentami w trakcie lektury - gdzie trzeba było się zatrzymać i złapać też oddech.
Świetnie napisałeś. Książkę mam na czytniku, bo uwielbiam Cherezińską.
OdpowiedzUsuńDzięki, pozdrawiam :-) .
UsuńMuszę się w końću zabrać za Cherezińską
OdpowiedzUsuńPoiecam .
UsuńTo cieszę się, że mam tę książkę w swojej biblioteczce.
OdpowiedzUsuńŚwietnie .
UsuńGodna uwagi publikacja. Cherezińska jest klasą samą w sobie i po jej książki warto sięgać. Po Twojej recenzji nabrałam chęci na lekturę "Sydonii". Cieszę się, że znów będziesz pisał na tym blogu i mam nadzieję, że pojawi się na nim jeszcze więcej interesujących książek.
OdpowiedzUsuńDobrego nowego tygodnia Jardianie. Pomyślności 🙂
Dobrego i Tobie Lutano .
UsuńDobrze widzieć Twój powrót do recenzowania beletrystyki, bo Twoja analiza świetnie oddaje tragizm Sydonii i bezwzględność czasów, w których żyła. Cherezińska ma dar ożywiania historii, a opis przemiany dumnej szlachcianki w kobietę walczącą o przetrwanie tylko potwierdza, że po tę cegłę warto sięgnąć mimo początkowych obaw. To smutne, jak często zaradność kobiet była dawniej interpretowana na ich niekorzyść, dlatego cieszę się, że ten blog znowu żyje i dostarcza tak ciekawych przemyśleń.
OdpowiedzUsuńAgnieszko, Twe słowa to miód na me serce. Pozdrawiam serdecznie dziękując .
UsuńFajnie, że jesteś. :) Sydonia von Bork to bliska mi postać i czytałam kilka poświęconych jej książek oraz masę artykułów... Kiedyś nawet ruszyłam jej śladami i to opisałam. Poruszałam jej temat na blogu, Instagramie i nie tylko. :) PS W tym roku na szczecińskim zamku ma być majówka z czarownicami. Nie zabraknie atrakcji związanych właśnie z naszą najsłynniejszą "wiedźmą".
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za ten komentarz Urocznico, pozdrawiam .
UsuńRównież regularnie oddaję książki, by nie przytłoczyła mnie ich ilość. Co do autorki, niestety nie znam jej twórczości. Myślę, że czas to nadrobić. Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńRównież pozdrawiam :-) .
UsuńKsiązki pani Cherezińskiej wciągają. Tej jeszcze nie czytałam
OdpowiedzUsuńZatem polecam :-) .
UsuńTwórczość E. Cherezińskiej wciąż przede mną, ale cały czas o niej pamiętam. Dziękuję za polecenie tej książki. :)
OdpowiedzUsuńWarta czytania, pozdrawiam Julito .
UsuńMam nadzieję, że weekend upływa Ci w przyjemnej atmosferze. Pozdrawiam :)
UsuńOwszem Julito, w soboty wprawdzie nie czytam, dziękuję Ci za obecność na blogu i pozdrawiam .
UsuńJa z kolei w soboty staram się właśnie więcej przeczytać, podobnie jak w niedziele. Udanego weekendu :)
UsuńUdanego i Tobie, Julito . Pozdrawiam u mnie z laptopem różnie , przeglądarka się zawiesza.
UsuńDziękuję. Mam nadzieje, że problemy ze sprzętem są tymczasowe, a jeśli nie ustaną, to może lepiej skontaktować się z jakimś informatykiem?
UsuńNa szczęście Julito jest dobrze , laptop ma 10 lat. Ale zawirowania rzadko ;-). Pozdrawiam niedzielnie .
UsuńTo zatem senior, skoro ma dychę na karku. Jeśli jednak te problemy zdarzają się sporadycznie, to dobrze. Wobec tego lapek się dzielnie trzyma mimo wszystko :)
UsuńP.S. Widziałam zdjęcie z Twoimi kolejnymi lekturami - miłego czytania :)
Miłego niedzielnego popołudnia :)
UsuńWzajemnie Julito. Ja często popołudniami niedzielnymi śpię :-) .
UsuńTeż mi się zdarzają popołudniowe drzemki, ale wczoraj np. od rana więcej spałam - ból głowy tak mnie męczył, że wzięłam tabletkę i się znów położyłam. No i zasnęłam :) /crouschynca
UsuńSen jest zawsze dobry, pozdrawiam .
UsuńW tym tygodniu z kolei były kłopoty ze snem i jego niedobory przez stres oraz zmiany pogody. Na szczęście, już zaczyna się normować więc powinnam złapać lepszy rytm na dłużej. Pozdrawiam.
UsuńRównież pozdrawiam Julito. Ja zaś np. w soboty nie czytam, restartuję się zupełnie, tyle że wychodzę na zakupy. A dziś przyjeżdża Siostra, Szwagier i Chrześniak na torta, 19 maja skończyłem 44 lata. Udanego weekendu ;-) .
UsuńTyle, że kładę się przed 20 - tą zawsze, codziennie, i wybudzam po trzeciej nad ranem, przed czwartą. Taki już mam rytm dobowy. A przebudzenia nocne wykorzystuję do obserwacji nocnego nieba, jeśli niebo bezchmurne jest :-)). PS. Julito wszystkiego dobrego, zdrowia, na mnie teraz mniej działają zmiany pogody, ale najlepiej się czuję w nocy i w czasie deszczu. Z kolei jak jest halny u nas, to wiele osób go boleśnie odczuwa, ja już teraz nieco mniej .
UsuńWszystkiego najlepszego z okazji przypadających na ostatnie dni Urodzin! Dużo zdrówka, szczęścia i sukcesów, a także spełnienia marzeń życzy Julita (crouschynca). :)
UsuńNiezwykła postać, a spod pióra E. Cherezińskiej jej historia nabiera nowych barw.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, pozdrawiam i dziękuję za komentarz :-) .
UsuńZapowiada się naprawdę ciekawa książka :)
OdpowiedzUsuńPolecam i pozdrawiam .
UsuńMój teść jest wielkim fanem tej autorki
OdpowiedzUsuń:-) .
UsuńFantastycznie, że pojawiła się nowa recenzja. U ciebie zawsze można poznać wartościowe tytuły. Autorki niestety nie znam ale po komentarzach widzę że to twórczość znana i bardzo lubiana. Pozostaje mi nadrobić zaległości 😁
OdpowiedzUsuńPolecam Klaudio. Jest jej wiele książek na naszym i nie tylko naszym rynku wydawniczy. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :-) .
UsuńNigdy nie czytałam tej autorki a wygląda na to że pora ją poznać!
OdpowiedzUsuńWarto, pozdrawiam .
UsuńLubię temat magii, czarownic i wiedźm. Ale ten tytuł chyba będzie dla mnie realistyczny i mnie nie porwię. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńRównież pozdrawiam :-) .
UsuńRównież pozdrawiam .
OdpowiedzUsuńNiesamowita okładka i zachęcająca treść. Jeszcze nie czytałam :)
OdpowiedzUsuńPolecam :-) .
UsuńCiekawa pozycja <3
OdpowiedzUsuńBardzo :-) .
Usuń