sobota, 13 października 2018

Radość życia, czyli jak zwyciężyć depresję. Terapia zaburzeń nastroju David D. Burns

Okładka książki Radość życia, czyli jak zwyciężyć depresję. Terapia zaburzeń nastroju  Tematyka depresji nie jest mi obca. Miałem w latach 2o11 - 2012 do czynienia z psychoterapią psycho - dynamiczną, gdzie olbrzymią wagę przywiązywało się do Junga, Freuda a największą do analizy snów. Naukowcy biją na alarm - liczba osób chorujących na depresję wciąż wzrasta, zwłaszcza po 40-tym roku życia jak i wśród dzieci czy nastolatków. Zbiera prawdziwe żniwo. Autor jest amerykańskim psychiatrą i reprezentuje już nie podejście psycho - dynamiczne, lecz tak zwane podejście poznawcze, które pozwala szybciej wyjść z depresji. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Została solidnie napisana. Mnóstwo tabelek, mnóstwo studium przypadków, a także olbrzymi rozdział tyczący się leków przyjmowanych na depresję - to wszystko urozmaica książkę. Przez lekturę przebrniecie jednym tchem. Mając jesienną chandrę - tak to właśnie lektura na jesienną chandrę. Depresja jest bowiem czymś, czego na pozór nie widać. Obok nas przechodzą osoby uśmiechnięte, spośród nich wiele osób przyjmuje antydepresanty albo inne środki wspomagające psychikę. Lektura bardzo potrzebna, by się uświadomić.
W sam raz na coraz dłuższe jesienne wieczory. Dla niektórych jak dla mnie ta pora roku jest ideałem, ale dla niektórych zaczyna się chandra, kiedy wieczory stają się coraz dłuższe. Gorąco polecam tę książkę osobom, które podobnie jak ja były kiedyś w depresji, które łapią chandrę, oraz tym, którzy mają bliskich chorujących na tę zwodniczą chorobą. Autor wykonał kawał świetnej roboty. Polecam !

poniedziałek, 8 października 2018

Kieszonkowy atlas nieba nocą Kevin Tildsley

Okładka książki Kieszonkowy atlas nieba nocą  Gwiaździste niebo od tysiącleci towarzyszy ludzkości. Od Sumeru przez Chiny przez Egipt Grecję i Rzym starożytni nim się zachwycali, czego spadkiem są nazwy gwiazdozbiorów. Książeczkę nabyłem w 2011 roku, rzadko z niej korzystałem. Jest to dobry przewodnik dla miłośnika astronomii. Mamy opisany każdy gwiazdozbiór północnego i południowego nieba, a także szczegóły jak je obserwować. Szczególnie cenny jest wstęp. Książka została ułożona i pomyślana tak, by każdy miłośnik nocnego nieba odkrywał przyjemności płynące z obserwacji. Obecnie magluję mapkę gwiazdozbiorów na październik. Śmiało mogę ją polecić osobom, którym nieobce jest spoglądanie w górę w czasie nocy. Wszak jest to piękny spektakl który zachwyca i współczesnych. Gorąco polecam !

czwartek, 4 października 2018

John Frawley - Rzeczywista Astrologia.

Okładka książki Rzeczywista AstrologiaEzoteryka towarzyszy mi od dawna. Obecnie interesuję się astrometeorologią - czyli jak na przykład Księżyc w znaku Lwa oddziałuje na pogodę. Wiedziałem, że jestem solarnym Bykiem od prawie zawsze- dzięki horoskopowym gazetom. Ale obok popularnej astrologii istnieje inna - ta klasyczna, która Wodnikowi przyporządkowuje nie Urana a Saturna. John Frawley to właśnie astrolog klasyczny.Mieszka w Warszawie, żonaty jest z Polką. Odczarowuje on istniejącą dla mas astrologię pełną psychologicznych interpretacji. Ma on dość ostre i celne pióro. Na przykład konfrontuje horoskop Hitlera: astrolodzy humaniści, czyli Ci w większości dziś obecni, wystawiliby Hitlerowi laurkę: "miłujący pokój"(!), biegający po łąkach wrażliwy artysta. Astrologia klasyczna zaś wydaje jednoznaczny wyrok: Hitler to bestia. Wiele takich smaczków jest w tej książce. Pomogła mi inaczej spojrzeć na wszystko. Frawley walczy z astrologią humanistyczną, czerpiącą sporo z podejścia jungowskiego. Przygodę z astrologią nakazuje zacząć od astrologii pytaniowej. JA właśnie, kiedy miałem szesnaście lat, dostałem w prezencie od rodziców astrologię godzinową polskich autorów, ukrytych pod angielskimi pseudonimami. Śmiało polecam tę książkę interesującym się ezoteryką, jak i astrologią. Frawley zapoznaje nas z technikami astrologii tradycyjnej, klasycznej, bliskiej Stwórcy i prawdzie. Serdecznie polecam !

czwartek, 27 września 2018

Starożytny Rzym. Od Romulusa do Justyniana Thomas R. Martin

Okładka książki Starożytny Rzym. Od Romulusa do Justyniana  Książkę zakupiłem równy rok temu, musiałem jej dać szansę teraz. Jest zupełnie inna od recenzowanej wcześniej Mary Beard. Autor bowiem jest historykiem, Mary Beard to filolog klasyczny. Na studiach historycznych przez 5 lat studiowałem historię starożytnego Rzymu. Był to mój konik od czasu, gdy w 1992 roku rodzice puścili mi na wideokasecie film "Quo Vadis" z 1953 roku. Wtedy to starożytny Rzym mnie oczarował. A teraz czeka mnie grudniowa wyprawa do Wiecznego Miasta - grudniowa gdyż w grudniu jest tam ciepło, mglisto o deszczowo. Na studiach Rzym przerabiałem na pierwszym roku w ramach kursu obowiązującego wszystkich studentów, potem przez rok na proseminarium i aż dwa lata na seminarium magisterskim. Do tego dochodziło konwersatorium autorskie o hutnictwie w okresie wpływów rzymskich.
Książka mnie oczarowała. Autor napisał ją tak, by frajdę z czytania mieli nie tylko historycy, którzy jak ja pomogli sobie odświeżyć wiedzę, ale i osoby zupełnie ze starożytnym Rzymem nie związane. Całość narracji obejmuje okres od założenia miasta po czasy cesarza Justyniana, który na krótko wskrzesił Imperium Zachodnie. Książka odpowiada też na najbardziej mnie nurtujące tematy: jak to się mogło stać, że zapadnięta osada, mała wioska nad Tybrem , z biegiem czasu stała się władczynią większości ówczesnego zamieszkałego świata? Odpowiedzi dostajemy bardzo dużo.
Polecam ją wszystkim , historykom, historykom - amatorom, filologom klasycznym, historykom sztuki oraz osobom, które wybierają się do Rzymu czy to na pielgrzymkę czy to na krótkie jak ja grudniowe wakacje.
Serdecznie zachęcam do lektury !

poniedziałek, 24 września 2018

Luka szczęścia. Kompletowanie sensu Andrzej Brodziak

 Okładka książki Luka szczęścia. Kompletowanie sensu       Profesor Brodziak to postać niezwykła. Lekarz, nawet filozof, prowadzi badania interdyscyplinarne. W tej książce próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak wiara tyczy się mechaniki kwantowej. Książkę przeczytałem w ciągu jednego dnia, chociaż Autor zaleca czytać ją etapami, rozkładać ją na dni. Problematyka jest ciekawa. Mnie zainteresował rozdział "Sprzęt nadawczo -odbiorczy wiejskiego kościółka". Autor w nim zastanawia się, czy przypadkiem nie działa taka budowla jak układ, wysyłający we Wszechświat problemy zgromadzonych wiernych. Książka do najprostszych nie należy. Są to po prostu interdyscyplinarne rozważania nad wiarą, wszechświatem, problemem śmierci, a nawet nad reinkarnacją. jednak zupełnego laika może wciągnąć i zainspirować. Oczywiście są też fragmenty, na które przymykam oko, na przykład wtręty o UFO. Książka powstawała około 1998 roku, więc pewne informatyczne rzeczy są nieaktualne. Ale profesor Brodziak to renesansowy umysł, jak wspomniałem we wcześniejszej recenzji, miałem z nim około 2008 roku kontakt mejlowy, gdy przedstawiłem mu pewną technikę medytacyjną. A więc polecam tę lekturę wszystkim tym, którym tajemnice Wszechświata nie są obce. Nie zawiedziecie się!

piątek, 21 września 2018

Mary Beard- SPQR. Historia starożytnego Rzymu.

Okładka książki SPQR. Historia starożytnego Rzymu  W ciągu swoich studiów historycznych w latach 2002  -2006 aż trzy lata wybrałem na historię starożytnego Rzymu. A właściwie 3 i pół roku. Dwa lata seminarium magisterskiego, pół roku na proseminarium i pół roku na wykład i ćwiczenia kursowe. Do tego dochodziły konwersatoria autorskie, między innymi na temat hutnictwa w starożytnym Rzymie i archeologia. Książkę nabyłem rok temu, przeleżała blisko rok, dając szansę innym. Niepotrzebnie przeleżała ! Ale chyba po prostu czekała na swoją kolej.

Jest to książka inna niż wszystkie. Mary Beard jest filologiem klasycznym, a nie historykiem, ale to w niczym nie ujmuje tej książce. Chronologicznie obejmuje czas od założenia miasta po rok 212 kiedy to cesarz Karakalla nadał wszystkim obywatelom obywatelstwo rzymskie. Autorka roztrząsa w niej między to, jak taka mała nierokująca właściwie mieścina nad Tybrem, stała się z biegiem stuleci władczynią świata.

Mamy pełno ciekawostek. Możemy się dowiedzieć, co jedli starożytni Rzymianie, na podstawie badań archeologicznych kloak i resztek ich odchodów - ano były to jajka i jeżowce przeważnie. Narracja Autorki bardzo wciąga. Książkę rozpoczyna spisek Katyliny, a kończą bardzo rzetelne przypisy. Dzięki przypisom wiem, że mój angielski wcale nie jest taki zły, i mogę śmiało sięgnąć po źródła internetowe.

Cenię Mary Beard przede wszystkim, że wzięła się za książkę będąc filologiem klasycznym. Powstało coś innego. Nie ma suchej narracji, jest wiele ciekawostek.

Gorąco zachęcam do lektury !

wtorek, 18 września 2018

Andrzej Brodziak - Jesteś nieśmiertelny

Jesteś nieśmiertelny Andrzej Brodziak to lekarz chorób wewnętrznych, pracownik Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Miałem kontakt z Panem Profesorem w 2008 roku, kiedy to konsultowałem z nim pewną moją technikę medytacyjną. To renesansowy umysł, który wykracza daleko poza granice medycyny. Zajmuje się między innymi psychoanalizą, fizyką kwantową, informatyką i matematyką.

Zasada Antropiczna zakłada, że wszystkie parametry Ziemi czy Wszechświata "zostały opracowane" w taki sposób, by mógł specjalnie pojawić się człowiek. Jest to bardzo ciekawe. Panteizm jednym słowem, i bardzo bliska mi teoria. Książkę czyta się bardzo szybko, kiedyś była dostępna Online.

Autor jednym słowem twierdzi, że jesteśmy nieśmiertelni. Jesteśmy bowiem według niego czymś na kształt programu komputerowego.  Dopóki procesor istnieje, dopóty istniejemy. Bardzo blisko te teorie są powiązane z obecnie popularnymi teoriami na temat Płaskiej Ziemi. Mówi się w tej książce o reinkarnacji, ale w taki trochę bardziej naukowy sposób.

Książkę polecam wszystkich zainteresowanym rozwojem duchowym, którzy nie boją się wyjść poza ustalone granice naszego świata. Książkę czyta się szybko i z zapartym tchem. Jest bardzo ciekawa, i mistrzostwem w tej książce jest połączenie psychoanalizy, medycyny, matematyki, fizyki kwantowej.

sobota, 15 września 2018

Pieter M. Judson - Imperium Habsburgów. Wspólnota narodów

Okładka książki Imperium Habsburgów. Wspólnota narodów  Wspaniała to lektura. Przeczytałem w ciągu dwóch dni. Imperium Habsburgów nie powinno nam być obce, a to przynajmniej ze względu na galicyjski Kraków. I okupację austriacką w czasie pierwszej wojny światowej. Autor ma lekkie pióro, narracja płynna. Książkę ubogacają także przypisy, przez które warto się przedrzeć, by lepiej zrozumieć treść. Sporo mamy o galicyjskim Krakowie i Lwowie, a także peryferyjnych Brodach. Imperium Habsburgów było żywą, multi etniczną tkanką, organizmem żywym, który od 1914 roku zaczął się trząść w posadach. Polecam wszystkim zainteresowanym monarchiami, nie stracicie czasu, a nabędziecie nowej wiedzy. Serdecznie polecam !

poniedziałek, 10 września 2018

Szkoła - Arkady Gajdar

Okładka książki Szkoła  Posiadam wydanie tej książki z 1987 roku. Książkę odgrzebałem dosłownie z zakurzonych regałów. Pierwszy raz ją przeczytałem, gdy byłem w piątej klasie szkoły podstawowej, czyli było to tak gdzieś w 1993 roku, a książkę odziedziczyłem po swojej o siedem lat starszej siostrze. Często wracałem do tej książki, a teraz postanowiłem ją przeczytać jeszcze raz. Borys Gorikow to uczeń gimnazjum syberyjskiego już prawie Arzamasu. Poznajemy kompletnie jego świat wewnętrzny i zewnętrzny. Autor ma świetne pióro, a książkę czyta się jednym tchem. Przeczytałem ją w ciągu kilku godzin. I wierzcie mi, że do tej lektury będę wracać. Mimo, że została wydana w 1987 roku, mimo, że Autor był poczytnym pisarzem tej "czerwonej" strony. Borys Gorikow - ujmujący bohater książki, który pod wpływem wydarzeń 1917 roku ucieka z domu i rozpoczyna samodzielne, tułacze wpierw, a potem żołnierskie życie.
Serdecznie polecam tę książkę, i nic z tego, że została wydana w 1987 roku. Świat wewnętrzny chłopca, myślę, że jest światem uniwersalnym. Polecam wszystkim tę książkę.

niedziela, 9 września 2018

Cassandra Eason - Każda kobieta czarodziejką

              Okładka książki Każda kobieta czarodziejką         Cóż, przeglądałem swoje szpargały i natknąłem się na tę książkę. Pamiątka po wspólnym mieszkaniu i dzieleniu pokoju z siostrą. Tytuł mnie zaintrygował. Ale nie zgadzam się z Autorką, jakoby to tylko kobiety były obdarzone intuicją. Bo na przykład w linii pochodzenia mojego Ojca, to mężczyźni wykazywali się niewątpliwie częściej intuicją niż kobiety. Fajna to lektura. Książkę przeczytałem w jeden dzień. Autorka odwołuje się w swej tradycji raczej do New Age niż do tradycji wiccańskiej. Prezentuje rytuały związane z codziennym prowadzeniem domu. I tak mamy kolejno: opis magicznych narzędzi, magia i wróżenie na użytek domowy, magia w parku i ogrodzie, magia w miejscu pracy, magia w podróży, magia związana z porami roku, magia kamieni i kryształów, magia świec, magia różdżki i wahadła. Ciekawa to jest lektura, po prostu. Napisałem o tradycji New Age i wiccańskiej. Wicca to oficjalny system magiczny, który ma sformalizowane praktyki i narzędzia. Cassandraa Eason reprezentuje typ bliższy tradycjom ludowym, niż wicca. Oczywiście do pewnych rzeczy zawartych w tej książce należy podchodzić z przymrużeniem oka. Niemniej, lektura wydała się być ciekawą, i bliską codziennemu życiu, a mężczyznom też ją dedykuję, jak wspomniałem, przecież my też jesteśmy obdarzeni intuicją. Ciekawy sposób znalazła Autorka (na przykład) na znalezienia miejsca na parkowanie na zatłoczonym parkingu. Lektura bardzo przyjemna i szybka.

piątek, 7 września 2018

Ocalałe Riley Sager

Okładka książki Ocalałe  Książkę czytałem na raty, tak mi się jakoś zdarzyło. Ale to nic, bo po ponad półrocznej przerwie wszystkie wątki miałem w głowie. Dotąd z kryminałów czytałem jedynie szwedzką Asę Larssonn. "Ocalałe" to świetnie skonstruowany kryminał, którego główny wątek dotyczy kobiet ocalałych z masakry. Pióro twórcy jest jak promień lasera: nie ma tutaj praktycznie wątków pobocznych, wszystko skonstruowane jest wokół ocalałych. Czyta się prędko, jednym tchem. Myślę, że ten kryminał ma duży potencjał. Zakończenie mnie zupełnie zaskoczyło. Akcja jest wartka, książkę bardzo dobrze się czyta. Polecam ! Chociażby na jedno jesienne popołudnie bądź wieczór.

czwartek, 6 września 2018

Guide me O thou great redeemer - pieśn na czwartek

Uwielbiam wszystko co brytyjskie, anglikanizm mnie pociąga, jeśli istnieje reinkarnacja, to musiałem być Brytyjczykiem chyba. Dziś przepiękna pieśń z wesela Kate I Williama .


środa, 5 września 2018

Claus Derra - Trening autogenny dla każdego

Trening autogenny dla każdego Claus Derra 83-241-2295-8 Książka przeleżała w szpargałach dobre sześć lat, czekała na swoją kolej.
Nie jestem z niej zadowolony. Jest to niby remedium na wszystko, taki misz - masz. Mnie najbardziej zainteresowały ćwiczenia na rzucanie palenia i na problemy z astmą. Ksiązkę zakupiłem w 2012 roku. Opis ze strony księgarni internetowej:
Trening autogenny jest jedną z najskuteczniejszych metod relaksacyjnych. W ciągu zaledwie 2-3 minut pozwala osiągnąć wewnętrzny spokój i znaleźć nowe siły. Jest stosowany przez miliony ludzi na całym świecie i coraz częściej wykorzystywany przez psychoterapeutów i lekarzy. Ten poradnik pokazuje, jak trenować i jak wkomponować trening autogenny w swoje codzienne zajęcia. W odróżnieniu od innych książek przedstawia konkretne zastosowania treningu autogennego w życiu codziennym.
- Lepszy wypoczynek
- Lepszy sen
- Zapobieganie wahaniom nastroju
- Lepsza sprawność umysłowa, koncentracja i kreatywność
- Lepsza wydajność w szkole i pracy
- Złagodzenie bólu
- Lepsze krążenie krwi
- Lepsza sprawność mięśni
Skuteczna pomoc w alergiach, depresji, nadciśnieniu krwi, nałogach, zaburzeniach trawienia
Dzięki treningowi autogennemu możesz wpływać na siebie za pomocą osobistych myśli przewodnich. Tu znajdziesz wskazówki, jak je tworzyć, i praktyczne formułki dla 30 najczęstszych dolegliwości fizycznych i psychicznych.


Najważniejsze, że dobrze się przy treningu zasypia. Ja zasypiałem momentalnie, bo nie miałem okazji ćwiczyć na stojąco.

Jednym słowem: polecam i nie polecam. Dla zabieganych  - musicie znaleźć czas wolny , nie zabiegani - coś tam sobie z tej wiedzy uszczkniecie. Tak polecam więc tę książkę na dwa razy.

wtorek, 4 września 2018

Pieśń na wtorek

Uwielbiam Anglię, uwielbiam Wielką Brytanię. Uwielbiam hymny anglikańskie. Dlatego też zamieszczam tutaj "I vow to the my country". Miłego słuchania!


poniedziałek, 3 września 2018

Maria Powsińska - Pięknie żyć. Co mówi Twój Anioł Stróż.

Pięknie żyć...co mówi twój anioł stróż - Powsińska Maria Książka przeleżała u mnie kilka lat w szpargałach regału. Widocznie każda książka ma swój czas. I ten czas nadszedł. Przeczytałem jednym tchem. A to wszystko pod auspicjami Świata Książki, mojej ulubionej księgarni internetowej. Nie wiem nawet, kiedy z rąk mej siostry trafiła w moje ręce.

Książka opowiada o świecie Aniołów, Świecie Zwierząt, feng shui, numerologii, Mapach Życia, jest książką bardzo pozytywną. Autorka co najważniejsze wygrała swoją walkę z ciężką chorobą, dzięki czemu dzieli się swoimi doświadczeniami. Nie jest to książka typu New Age. Jest znacznie głębsza i poważniejsza. Ile znamy wokół siebie osób , które wygrały walkę z poważną chorobą? No właśnie, taką osobą jest Autorka. Książka magiczna, książka niezwykła.

Polecam każdemu na rozstajach życia. Każdy ma przecież swojego Anioła Stróża. Książka jest też bardzo refleksyjna, uczy innego spojrzenia na świat, co jest niezwykle cenne. Zachęcam do lektury, bo książka jest bardzo wartościowa ze swoimi przesłaniami.


niedziela, 2 września 2018

Podsumowanie sierpnia:

A oto jakie ksiązki udało mi się przeczytać w miesiącu sierpniu:

Okładka książki Mapa trzech mędrców Okładka książki Twoje ocalone życie Okładka książki Żarna niebios Okładka książki Sekret Okładka książki Dzienniki 1914 - 1945 [T.1, 1914-1925] Okładka książki Anioły i demony Okładka książki Zagadka aleksandryjska  Okładka książki BohaterOkładka książki Fantastyczna podróż Okładka książki Welin Okładka książki Potęga podświadomości Okładka książki Szaman miejski



ŚCIŚLE TAJNE W II WOJNIE ŚWIATOWEJ Breuer William Łącznie 13 książek, Oby wrzesień był obfitszy czytelniczo. Już jedna czeka na zrecenzowanie.

piątek, 31 sierpnia 2018

William Breuer Ściśle tajne w II Wojnie Światowej.

ŚCIŚLE TAJNE W II WOJNIE ŚWIATOWEJ Breuer William Książka odleżała swoje bo była prezentem gwiazdkowym. Otoczony bowiem jestem książkami i swoimi, i tymi bibliotecznymi, a mnie jako historyka, jakoś szczególnie ta książka nie powaliła na kolana. Mamy tutaj raczej zbiór ciekawostek, i cały czas jest napisana w taki sposób, że prosi się o więcej i więcej.

A więc po kolei: mamy dywersję, sabotaż, dezinformację, szantaż, fałszerstwa, porwania, zamachy, zabójstwa.

Książka napisana ze swadą, wciaga od pierwszych stron, jednak chciałoby się czegoś więcej i więcej.
Ale zalecam ją głównie nie - historykom, gdyż historyk będzie się domagać więcej i więcej. Jednak zachęcam do tej lektury .
Rozdział VI. Pracowita cmentarna noc


Lipiec 2011
Kilka minut po północy
Stary Cmentarz, Wichrowy Sad

- Jesteśmy tu już od godziny a mnie nic ciekawego nie przychodzi do głowy - powiedział do Agnieszki Konstanty siedzący na nagrobku Alfreda Vallu.
- Musimy coś dziś ostatecznie wymysleć - odparła Agnieszka. Karolina nas jutro dokładnie o wszystkie pomysły wypyta.
- Karolina! Karolina! Zawsze ta Karolina! Dobrze, że przynajmniej nam nadgodziny płaci za te nocne wyprawy.
- A propos, Agnieszko! Czy wiesz na czyim nagrobku siedzę?
- Jakiegoś Alfreda Vallu - skwitowała Agnieszka
- Nie jakiegoś, tylko Jej Alfreda Vallu. Jej, czyli Karoliny pra-pradziadka. A ona tutaj dość często przychodzi. Podobno dla złapania psychicznej równowagi. Nic dziwnego, jest po historii sztuki, być może stąd te dziwactwa?
- Być może stąd. Ale skupmy się na reklamie, ok? Krótko odparła Agnieszka.
- Firma nazywa się Marmurowa Wieczność. Z czym kojarzy Ci się ta nazwa? Oczywiście, ze z nagrobkami - uprzedziła Konstantego Agnieszka. Jakie oni nam przedstawili warunki?
- Ma być drogo. to po pierwsze. Ma być z humorem - to po drugie - wyliczał Konstanty
- No dobrze, ja mam taki pomysł: młoda dziewczyna przy pełni Księżyca zasiedziała się na cmentarzu. Tak jej się śni. Tak się zasiedziała, że zza nagrobków tuż przed północą wychodzi kobieca zjawa cała w jasnej poswiacie i z latarnia w reku i mówi: "Już północ, musisz iść" i dziewczyna zabiera się do wyjscia. Lecz nagle kiedy zegar na pobliskim kościele wybija północ na cmentarzu rozlegają się piekielne wycia, słychać łańcuchy i jęki . Dziewczyna zaczyna biec i w ostatniej chwili przeciska sie przez cmentarną bramę która zjeżdża coraz niżej i niżej. dziewczyna sie budzi i słychać męski grobowy głos: "Nie wszyscy po śmierci cieszą się spokojem, bo nie maja nagrobków Marmurowej Wiecznosci"/
- Agnieszko, jesteś cudowna! Mamy reklamę mamy reklamę! Radośnie wykrzykiwał Konstanty
- Och, daj spokój sniło mi się to przedwczoraj, po ostatniej wyprawie w nocy tutaj.
- Agnieszko, jestes cudowna! Konstanty przytulił i pocałował w policzek Agnieszkę.

czwartek, 30 sierpnia 2018

Dalsza część Wampirzych Opowieści.

Rozdział V. Milczenie też coś mówi...

W samo południe
Agencja reklamowa Candella

Kiedy wskazówki zegara w pokoju pracowników agencji Candella wskazały południe, drzwi od gabinetu uchyliły się a w nich pojawiła się Karolina, która nie musiała nic mówić, wystarczyło jedno wyniosłe spojrzenie by zakomunikować codzienne walne spotkanie w jej królestwie kreacji.
_ Witam wszystkich zgromadzonych. Chcę usłyszeć co powiedzieli właściciele
 
"Marmurowej wieczności" - powiedziała Karolina i usiadła na swym obrotowym krześle, podpierając rękami twarz i świdrując każdego pracownika po kolei wzrokiem.
- Są niecierpliwi. Przedstawiliśmy im pięć portfolio z reklamami prasowymi ale nie chcą żadnej, mówią że im się nie podoba, że to za bardzo tradycyjne - poinformowała grzecznie Agnieszka, nieoficjalna druga szefowa całego zespołu, która umiejętnie potrafiła ukryć brak siebie odpowiednim tonem głosu i gestykulacją
- Chcą bardzo szybko zamieścić reklamy w prasie, ale nie chcą słyszeć o naszych dotychczasowych propozycjach - skwitował doświadczenia zespołu Marek, najstarszy pracownik agencji

Pozostali milczeli. Nie mieli nic do powiedzenia
- Moi drodzy - protekcjonalnie rzekła Karolina - "Marmurowa wieczność" to nasz najciekawszy i najbogatszy klient jak dotąd. Pragnę poinformować, że jeśli do jutra nie przygotujecie portfolia które ma szanse zdobyć uznanie naszych klientów, zostaniecie zwolnieni. Wszyscy macie umowy na czas określony, który mija z dniem 1 sierpnia. Na jedno wasze miejsce czeka 20 chętnych, kto wie, może bardziej kreatywnych od Was. Aha! Jeszcze jedno! Dziś dostałam mejla, który jasno mówi, że nie przestrzegacie tajemnicy zawodowej a być może także i handlowej! Tutaj oczy i twarz Karoliny zabłysnęły kolorem czerwonym - ktoś wie, że chodzicie na cmentarz w nocy, obowiązkowo w nocy, żeby napisać reklamę. Więc uważajcie komu się zwierzacie z Waszej pracy! Na tym świecie pełno jest świrusów. Aha a na dzisiejszą noc mam dla Was aforyzm: "Milczenie też coś mówi" - idealne na dzisiejszą noc na cmentarzu, prawda? - powiedziała fałszywo się uśmiechając.
- Dziś nasza kolej - powiedział zrezygnowany Konstanty do Agnieszki, nie mający ochoty zarywać służbowej nocy na starym podmiejskim cmentarzu.

środa, 29 sierpnia 2018

Rozdział IV. W niewoli upalnego dnia
Środkowa Europa
Centrum metropolii Wichrowy Sad
Agencja reklamowa "Candella"
Rankiem

- Dzień dobry! Krzyknęła Karolina wchodząc do swego biurowca, złożonego z małego gabinetu oraz dużego pokoju dla swych dziesięciu podwładnych
- Witam szefową! Krzyknął Konstanty, mocując się ze swym niesformatowanym komputerem.
- Witaj - odparła Marta o zapuchniętych oczach, z trudem ukrywając swoje niedospanie.
- A gdzie reszta? - zapytała Karolina odrzucając swoje brązowe i długie pofalowane włosy do tyłu
- Reszta jest na zebraniu z przedstawicielami "Marmurowej wieczności" w kawiarni - odparł Konstanty.

 
- Acha. Super! A ty Marto, dlaczego nie jesteś na zebraniu? - zapytała Karolina
- Stwierdzili że jestem zbyt zaspana i że beze mnie sobie poradzą - odparła Marta z trudem ukrywając i niedospanie i swój lek przed Karoliną.
- Ok, rozumiem. - Karolina to mówiąc szybko podbiegła do ekspresu do kawy.
- O 12 zebranie w moim gabinecie! Chcę mieć szczegóły kampanii reklamowej "Marmurowej wieczności"! Wszystkie szczegóły! - krzyknęła Karolina otwierając przeszklone drzwi centrum swojego miejsca dowodzenia.
- Ta noc nie była dobra - powiedziała Marta drżącym głosem, a Konstanty w tym czasie o mało nie uciekł z agencji - przestraszony zerkał to na Martę to na Karolinę.
- Co ja słyszę...noc nie była dobra? Jak to? Czas nas przecież nagli.
- Tak ale... - nie zdążyła odpowiedzieć Marta
- Nie chcę słyszeć żadnego ale! Krzyknęła znów Karolina zatrzaskując drzwi, a jej czarne oczy nabiegły krwią. W takich chwilach była po prostu niebezpieczna
- To ja haruje całą dobę a Wam się nie chcę ruszyć tyłka żeby przejść po północy przez całą długość starego miejskiego cmentarza - powiedziała sama do siebie i uruchomiła laptopa.
Ten parny dzień zapowiadał się wybitnie długi...

wtorek, 28 sierpnia 2018

Dalsza część Wampirzych Opowieści/ Cmentarnych Nowel

Rozdział II. Tajemniczy mail

Środkowa Europa, przestrzeń internetowa
Między pierwszym a drugim pianiem koguta
Nadawca: obserwatorxxx@gmail.com
Odbiorca: karolinapodjudzacz@gmail.com


Szanowna Pani!
Z niepokojem obserwuję Pani niecne praktyki zmuszające pracowników agencji reklamowej do przebywania na cmentarzu między północą a wschodem słońca w celu "złapania natchnienia" do kampanii reklamowej firmy "Marmurowa wieczność". Jeśli praktyki te nie ustaną będzie Pani miała ze mną do czynienia.
Z poważaniem
Obserwator XXX

Rozdział III. Odpowiedź Karoliny

Nadawca: karolinapodjudzacz@gmail.com
Odbiorca: obserwatorxxx@gmail.com

Szanowny Panie!
Wymienione przez pana rzekome „niecne praktyki” są niczym innym jak częścią wykonywanej przez moich podwładnych pracy i należy to do szeroko pojmowanej KREATYWNOŚCI. Pańskie pogróżki z kolei wyjątkowo dziś zaliczę na poczet pańskiego poczucia humoru.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Dalsza część Wampirzych Nowel...

Centrum metropolii Wichrowy Sad
Środkowa Europa lipiec 2011
Nad ranem

Karolina nie mogła spać tej nocy; parne, gorące, zwrotnikowe powietrze wbijało się do mieszkania wszystkimi oknami i szczelinami, atakując i drażniąc jej wrażliwą na afrykańskie upały skórę. Jedenaste i ostatnie piętro jej apartamentowca w czasie takiej pogody bardziej przypominało starą, zrujnowaną dziewiętnastowieczną kamieniczkę, która jeszcze 10 lat temu stała na miejscu obecnego bloku.
Przewracała się z boku na bok, myśląc o wszystkich niedokończonych projektach. Kierowanie agencją reklamową było najważniejsze w jej życiu. Jak większość, rzuciłaby tę pracę w diabli, ale dawała ona spore pieniądze i od czasu do czasu satysfakcję. Praca przez sześć dni w tygodniu po dwanaście lub czternaście godzin na dobę miała też i swoje inne poza pieniędzmi zalety: skutecznie pozwalała zapomnieć o sobie. Już dziesięć lat temu, zaraz po studiach na historii sztuki, porzuciła odwieczne pragnienie renowacji starych nagrobków i epitafiów na zapadłych nekropoliach oddalonych od głównych dróg Starego Kraju (chciała to robić w imię wspaniałej i światłej idei ratowania i promowania dziedzictwa kulturowego. Niestety, zaraz po otrzymaniu dyplomu Karolina podjęła się pracy w agencjach reklamowych, czasem jedynie, w wolnych chwilach pisywała artykuły dla niszowego, internetowego portalu „Cmentarny Renowator”, który jednak upadł po jej sześciu artykułach (a był czytany jedynie przez nią i założycielkę portalu).
Z biegiem lat z szarej myszki z przedmieść Wichrowego Sadu przemieniła się w atrakcyjną, twardo stąpającą po ziemi chłodną realistkę i kobietę sukcesu. Jednak z wieloma tajemnicami. Nikt ze starych znajomych nie potrafił sobie wytłumaczyć, w jaki sposób zalękniona i wiecznie nieśmiała Karolina w ciągu roku odniosła olbrzymi zawodowy sukces.
Jednak teraz przewracała się z boku na bok, dręcząc się mającym nadejść wkrótce ciężkim dniem a wraz z nim kolejna orką po ugorze, jaką było władanie agencją reklamową. Niestety, słońce zawsze dla niej wschodziło.

niedziela, 26 sierpnia 2018

Piosenka na niedzielę - Blanche - City Lights

Uwielbiam konkurs piosenki Eurowizji. W zeszłym roku piąte bodajże miejsce zdobyła Blanche z fenomenalną piosenką "City Lights".  Młoda, piękna utalentowana Belgijka. Oto teledysk do piosenki. PS. Zawsze słuchając tej piosenki, mam obraz świateł mojego miasteczka widzianych z oddali...

Tekst piosenki:
All alone in the danger zone
Are you ready to take my hand?
All alone in the flame of doubt
Are we going to lose it all?

I could never leave you and the city lights
I could never beat the storm in your eyes
The storm in your bright eyes

All alone in the danger zone
Are you ready to take my hand?
All alone in the flame of doubt
Are we going to lose it all?

Love came in between the space and the city lights
Only I receive the stars in your eyes
The stars in your dark eyes

All alone in the danger zone
Are you ready to take my hand?
All alone in the flame of doubt
Are we going to lose it all?

Let’s put some light into our lives
But keep the storm that’s in your eyes
Let’s put some light into our lives

All alone in the danger zone
Are you ready to take my hand?
All alone in the flame of doubt
Are we going to lose it all?

All alone in the danger zone
Are you ready to take my hand?
All alone in the flame of doubt
Are we going to lose it all?

To lose it all
To lose it all

Tłumaczenie:
 Zupełnie sama w strefie zagrożenia.
Czy jesteś gotowy, aby chwycić moją dłoń?
Zupełnie sama w płomieniu wątpliwości.
Czy stracimy to wszystko?

Nigdy nie mogłabym zostawić Ciebie i miejskich świateł.
Nigdy nie mogłabym pokonać burzy w twoich oczach.
Burzy w twoich jasnych oczach.

Zupełnie sama w strefie zagrożenia.
Czy jesteś gotowy, aby chwycić moją dłoń?
Zupełnie sama w płomieniu wątpliwości.
Czy stracimy to wszystko?

Miłość wdarła się pomiędzy przestrzenią, a miejskimi światłami.
Tylko ja odbieram gwiazdy w twoich oczach.
Gwiazdy w twoich ciemnych oczach.

Zupełnie sama w strefie zagrożenia.
Czy jesteś gotowy, aby chwycić moją dłoń?
Zupełnie sama w płomieniu wątpliwości.
Czy stracimy to wszystko?

Postawmy trochę światła w naszym życiu.
Ale trzymając burzę, która jest w twoich oczach.
Postawmy trochę światła w naszym życiu.

Zupełnie sama w strefie zagrożenia.
Czy jesteś gotowy, aby chwycić moją dłoń?
Zupełnie sama w płomieniu wątpliwości.
Czy stracimy to wszystko?

Zupełnie sama w strefie zagrożenia.
Czy jesteś gotowy, aby chwycić moją dłoń?
Zupełnie sama w płomieniu wątpliwości.
Czy stracimy to wszystko?

Stracić to wszystko.
Stracić to wszystko.

sobota, 25 sierpnia 2018

Prolog Wampirzych Nowel

Prezentuję fragment książki, która ma szanse na wydanie, ale ze współfinansowaniem w wydawnictwie Novae Res. mam nadzieję, że prolog Wam się spodoba :)

Prolog

Zapomniane przez Boga miasteczko Wichrowy Sad 
Środkowa Europa 1850 rok
Tuż przed północą, latem


- Szybciej! Szybciej! - tęgi mężczyzna w kapeluszu, stójce, garniturze i czarnym, długim, cienkim płaszczu pomimo nocnej pory wydzierał się wniebogłosy poganiając czterech robotników niosących trumnę.
- Szybciej, do diabła! Szybciej! Musimy to zrobić przed wschodem słońca, bo inaczej wszyscy pożałujemy!
Robotnicy uwijali się jak w ukropie. Była jednak parna lipcowa noc a mężczyzna którego zwłoki mieli pochować na cmentarzu, mimo iż za życia do grubych nie należał, po śmierci stał się wyjątkowo ciężki. Jednak przyspieszyli kroku, bo wiedzieli czym grozi nie zagrzebanie mężczyzny który oficjalnie nie żył zgodnie z naukami Kościoła.
Tajny kondukt pogrzebowy przekroczył wreszcie po północy cmentarną bramę miejskiej nekropolii. Pan Alfred Vallu, miejscowy przemysłowiec od razu po wkroczeniu na grzebalnik szukał z latarnią w dłoni odpowiedniego miejsca na pochówek. Jego uwagę zwrócił pusty plac przy murze, gdzie jeszcze sto lat temu chowano samobójców.
Kiedy robotnicy wykopywali grób Vallu otworzył trumnę by się upewnić, że wszystko jest w należytym porządku. Zmarły leżał na brzuchu, twarzą do ziemi. W taki to sposób mieszkańcy przesądnego wciąż mimo galopującej rewolucji przemysłowej Wichrowego Sadu chowali wszystkich swoich mieszkańców i przybyszy podejrzanych o kontakt z siłami nieczystymi. Vallu osobiście nadzorował takie potajemne pogrzeby. Bardzo się cieszył, zupełnie jak dziecko, mimo że miał siedemdziesiąt dwa lata. Za jednym zamachem pozbył się domniemanego wampira jak i swojego przemysłowego konkurenta. Przede wszystkim konkurenta.
Kiedy robotnicy wykopali grób Vallu zabił trumnę dwunastoma mosiężnymi gwoździami. W momencie składania trumny w ziemi, Alfred nie zważając na miejsce głośno się śmiał i tańczył.
Po wszystkim grób wyrównano, żeby pamięć po ukrytym pochówku nie ujrzała światła dziennego. Alfred Vallu był dumny.