środa, 29 sierpnia 2018

Rozdział IV. W niewoli upalnego dnia
Środkowa Europa
Centrum metropolii Wichrowy Sad
Agencja reklamowa "Candella"
Rankiem

- Dzień dobry! Krzyknęła Karolina wchodząc do swego biurowca, złożonego z małego gabinetu oraz dużego pokoju dla swych dziesięciu podwładnych
- Witam szefową! Krzyknął Konstanty, mocując się ze swym niesformatowanym komputerem.
- Witaj - odparła Marta o zapuchniętych oczach, z trudem ukrywając swoje niedospanie.
- A gdzie reszta? - zapytała Karolina odrzucając swoje brązowe i długie pofalowane włosy do tyłu
- Reszta jest na zebraniu z przedstawicielami "Marmurowej wieczności" w kawiarni - odparł Konstanty.

 
- Acha. Super! A ty Marto, dlaczego nie jesteś na zebraniu? - zapytała Karolina
- Stwierdzili że jestem zbyt zaspana i że beze mnie sobie poradzą - odparła Marta z trudem ukrywając i niedospanie i swój lek przed Karoliną.
- Ok, rozumiem. - Karolina to mówiąc szybko podbiegła do ekspresu do kawy.
- O 12 zebranie w moim gabinecie! Chcę mieć szczegóły kampanii reklamowej "Marmurowej wieczności"! Wszystkie szczegóły! - krzyknęła Karolina otwierając przeszklone drzwi centrum swojego miejsca dowodzenia.
- Ta noc nie była dobra - powiedziała Marta drżącym głosem, a Konstanty w tym czasie o mało nie uciekł z agencji - przestraszony zerkał to na Martę to na Karolinę.
- Co ja słyszę...noc nie była dobra? Jak to? Czas nas przecież nagli.
- Tak ale... - nie zdążyła odpowiedzieć Marta
- Nie chcę słyszeć żadnego ale! Krzyknęła znów Karolina zatrzaskując drzwi, a jej czarne oczy nabiegły krwią. W takich chwilach była po prostu niebezpieczna
- To ja haruje całą dobę a Wam się nie chcę ruszyć tyłka żeby przejść po północy przez całą długość starego miejskiego cmentarza - powiedziała sama do siebie i uruchomiła laptopa.
Ten parny dzień zapowiadał się wybitnie długi...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza